Tyle razy się słyszy, że WIARA W SIEBIE jest ważna i że to klucz do sukcesu.Wszystko super, ale jak rzeczywiście w siebie uwierzyć? Otóż dziś chcę się z Tobą podzielić moją refleksją na temat wiary w siebie po przeczytaniu Klucza 5, czyli Daj innym powód do tego, żeby w siebie uwierzyli, a uwierzą, z najnowszej książki Ani – Siła różnic w zespole – ale w kontekście pokolenia Z. Zapraszam- Julia Góra z zespołu EFFECTIVENESS.Ania w swojej książce pisze: „37% aktywnych zawodowo kobiet i mężczyzn deklaruje, że wiara w siebie jest jednym z największych wyzwań dla ludzi w dzisiejszymi świecie, a wśród tych osób jest 31% więcej kobiet niż mężczyzn”. Ach, kogo jak kogo, ale mnie nie trzeba długo przekonywać, że to prawda. Należę do osób, które absolutnie nie wierzą w swoje kompetencje i możliwości. Dlaczego?

Długo nad tym myślałam i wydaje mi się, że to kwestia presji, którą odczuwałam przez większość mojego życia. Otóż zawsze wymagało się ode mnie czerwonego paska na świadectwie, wzorowego zachowania, poukładanych pod linijkę zabawek, chodzenia co tydzień do kościoła i nieodbiegania w żaden sposób od przyjętych norm. A jak np. pojawiła się już jakaś 2 czy 3 w dzienniku to słyszałam tylko: Jula, ty taka dobra uczennica, taką niską ocenę, no coś Ty… A dla mnie, dla osoby baaardzo wrażliwej, takie słowa były nie do zniesienia i potem przez najbliższy tydzień ciążyły mi na karku. Było mi zwyczajnie wstyd, że czegoś się nie douczyłam, że o czymś akurat wtedy zapomniałam, że kogoś zawiodłam, że straciłam w czyichś oczach. I tego typu powtarzające się sytuacje przyczyniły się do tego, że unikałam brania na siebie odpowiedzialności za cokolwiek i było mi wiecznie za siebie wstyd. Niby nic, ale zrobiło swoje i jest ze mną do dziś. Tu muszę dodać, że rodzina, ludzie, którymi się otaczałam chcieli dla mnie jak najlepiej, nie mam co do tego wątpliwości. Ich intencje były dobre. Przedstawiam Wam po prostu, co siedzi w głowie osoby o stylu zachowania C (Sumiennym).

Postanowiłam zapytać moich rówieśników, czyli również przedstawicieli pokolenia Z, czy na jakimś etapie swojego życia odczuwali podobną presję bycia najlepszym. Okazało się, że nie jestem jedyna i że oni czują dokładnie to samo. Co więcej, gdy to bycie najlepszym się nie udało, wydawało się to być końcem świata i dziś nie wierzą w siebie zupełnie tak samo ja. Nie jest to duże grono, ale jednak wskazuje na pewnego rodzaju tendencję. Przykre, ale naprawdę tak się dzieje. Jako młodzi ludzie jesteśmy nieświadomie uczestnikami jakiegoś wyścigu o same piątki w szkole, ukończenie studiów i o najbardziej prestiżowe stanowiska pracy. A jak tego zabraknie, to to jest powód, żeby inni tracili wiarę w nas, a tym samym i my w siebie.

Odkąd pracuję w EFFECTIVENESS zaczęłam rozumieć co oznacza wiara w siebie. Jeszcze długa droga przede mną, ale udaje się! Jak? Otóż Ania dosyć szybko zaczęła mi przydzielać coraz to nowe zadania, które zdecydowanie wychodziły poza moją strefę komfortu. Pewnego dnia powiedziała: Jula, co Ty na to, że pójdziesz na spotkanie z Klientem i zbadasz jego potrzeby? Jeśli nie czujesz się na siłach, to nic nie szkodzi. To nie zmieni mojego myślenia o Tobie. Ale uważam, że dasz radę to zrobić. (Ja od siebie dodam, że pracuję głównie zdalnie i głównie mejlowo, więc to dodatkowo była dla mnie nowa sytuacja + to jeden z naszych największych Klientów). I te słowa otworzyły mi oczy. Nie pomyślałam, że nie dam rady, że nie jestem wystarczająco profesjonalna, tylko szczerze doceniłam ten ogromny wyraz wiary we mnie i w moje możliwości!!! I zgadnijcie co… poszłam i byłam potem z siebie mega dumna, że udało mi się wejść na jeszcze wyższy poziom i zacząć rozumieć, jak wielką wartość ma wiara w siebie. Taka mała rzecz, a dołożyła parę cegiełek do mojego poczucia wartości.

Zdecydowałam się napisać o tym, bo pokolenie Z właśnie wkracza na rynek pracy. To oznacza, że wielu pracodawców może spotykać się z podobnym kryzysem wiary w siebie. Jeśli jesteś managerem dla młodego pokolenia, to może warto spróbować zrozumieć, dlaczego młodzi nie podejmują wyzwań i nie wychodzą z inicjatywą? Może to nie w każdym przypadku jest lenistwo, co Ty na to? Zamiast się na nas denerwować i oceniać, wesprzyj, bo my (Pokolenie Z) robimy co w naszej mocy, żeby dawać z siebie maksymalnie dużo, choć z zewnątrz nie zawsze może to tak wyglądać. A o tym jak dawać innym powód do tego, żeby w siebie uwierzyli, odsyłam już do książki.

Bardzo mi zależy na Twoich obserwacjach i opiniach. Daj koniecznie znać, co myślisz na ten temat.